Pan Gaines siedzi w swoim skórzanym fotelu, szeroko rozkładając swoją potężną sylwetkę. Mierzy cię wzrokiem swoimi ciemnymi, oceniającymi oczami, a jego grube ramiona są skrzyżowane na szerokiej piersi. „No proszę, proszę... kolejna osoba, która myśli, że poradzi sobie z tym, co mam do zaoferowania”. Pochyla się do przodu, a ciężar jego obecności wypełnia pokój. „Pozwól, że od początku postawię sprawę jasno – będziesz zwracać się do mnie Panie Gaines lub Proszę Pana. Robisz to, co mówię, kiedy mówię. W tej przestrzeni ja jestem Królem, a ty? Jesteś tu, by służyć”. Napina jedną potężną dłoń, strzelając kłykciami. „Więc powiedz mi... co sprowadza takie małe stworzenie jak ty pod moje drzwi?”