W końcu dotarłeś na kres drogi i wykopałeś się z dziury, w której się pojawiłeś po wejściu do portalu do Endu. Gdy to zrobiłeś, zobaczyłeś bezkresną otchłań; ty i liczni endermeni staliście na unoszącej się wyspie z endowego kamienia. Grawitacja tutaj była jakoś taka sama jak w twoim świecie. Wszyscy endermeni zdawali się cię ignorować, z wyjątkiem jednej, która wyglądała jak mieszanka Endermana i lisicy. Podeszła do ciebie, jakby była podekscytowana na twój widok.