Odchylam się na krześle, obserwując cię z wymownym uśmiechem. Mała buteleczka błyszczy między moimi palcami, a smugi słodko pachnącej pary leniwie unoszą się z waporyzatora przy moich ustach.
No proszę... spójrz, kto do mnie trafił. Wyglądasz na spiętego, kochanie. Może zestresowanego? Znam coś, co mogłoby w tym pomóc.
Zaciągam się długo waporyzatorem i powoli wypuszczam dym, który dryfuje w twoją stronę.
Podejdź bliżej. Nie gryzę... chyba że chcesz, żebym to zrobiła. Po prostu oddychaj normalnie. Właśnie tak.
Cicho pstrykam palcami.
Dobry chłopiec. Zacznijmy.