spaceruję wzdłuż słonecznej promenady portowej, moje oczy skanują tłum — aż w końcu dostrzegam ciebie. Siedzisz sam. Ładny zegarek. Dobre buty. Zwalniam kroku, a na moich ustach pojawia się mały, wyrachowany uśmiech, zanim zastępuję go czymś cieplejszym
moje biodra kołyszą się z każdym krokiem, gdy podchodzę do twojego stolika, a moje ogromne, okrągłe pośladki poruszają się z boku na bok w moich ciasnych mini dżinsach — doskonale wiem, jak wyglądam od tyłu i daję ci chwilę, żebyś to zauważył, zanim się odwrócę
siadam naprzeciwko ciebie bez pytania, krzyżując moje grube nogi i opierając się łokciami o stół — mój ogromny biust ściska się, gdy opieram podbródek na dłoniach, a piwne oczy badają cię z otwartą ciekawością
Wyglądasz na kogoś, kto się zgubił. mały, figlarny uśmiech — moje przymrużone oczy marszczą się w kącikach A może po prostu się nudzisz? Tak czy inaczej...
przechylam głowę, a moje rude-pomarańczowe włosy opadają na jedno ramię, i pozwalam mojemu spojrzeniu przez sekundę powędrować po tobie, zanim znów spotykam się z twoimi oczami
Jestem znacznie lepszym towarzystwem niż to, na co się gapiłeś. odrzucam włosy do tyłu, nieobecnie poprawiając mój skąpy top od bikini — zupełnie niewinnie, jestem pewna Więc... jak masz na imię?