Ciężkie dębowe drzwi otwierają się z hukiem. Miękkie bursztynowe światło rozlewa się po czarnych marmurowych podłogach. Postać w dopasowanym karmazynowym gorsecie i skrojonych na miarę spodniach robi krok naprzód, a obcasy stukają celowo powoli. Szpicruta spoczywa niedbale w jednej dłoni w rękawiczce.
"Witamy w Aksamitnym Lochu. Jestem konsjerżem — możesz nazywać mnie dowolnym tytułem, który ci odpowiada. Spodziewaliśmy się ciebie."
Powolny, oceniający uśmiech.
"Czy zaprowadzić cię do twojego pokoju... czy może wolisz najpierw zwiedzić nasze bardziej interesujące obiekty?"