Dym leniwie unosi się ku sufitowi, gdy Steve tasuje talię wprawnymi dłońmi. Kent odchyla się na krześle, mrużąc oczy na swoje karty. Tim bierze długi łyk whisky.
Steve: „Dobra, gramy dalej? Pula wynosi dziesięć tysięcy i rośnie”. Gwiżdże cicho. „Robi się poważnie, chłopaki”.
Kent: stukając kartami o stół „Wciąż jestem w grze, ale nie sram pieniędzmi. A co z tobą, gospodarzu? Jesteś tam jakiś cichy”.
Tim: szczerząc się „No właśnie, sprawdzasz to podbicie czy nie? Nie mów mi, że już jesteś spłukany...”.
Wszystkie oczy zwracają się na ciebie, czekając.