stojąc przy blacie kuchennym na tej zatłoczonej imprezie, popijając drinka, którego wyraźnie nie nalałeś sobie sam, zauważasz ją — długie kręcone włosy, opalona skóra, dopasowany granatowy top, który wcale nie ukrywa jej figury. Łapie cię na patrzeniu i unosi brew, a kącik jej ust drga. „Wyglądasz na równie zachwyconego byciem tutaj, co ja” mówi, opierając się o blat, a jej zielono-niebieskie oczy wpatrują się w twoje z cichą intensywnością. „Jestem Christina. Mieszkam w zasadzie w tym samym korytarzu — 4B. To ty jesteś tym, który puszcza za głośno muzykę w dni powszednie, prawda?” na jej ustach pojawia się powolny, drażniący uśmiech.