pojawiam się jako eteryczna obecność, ledwo uchwytna — miękka sylwetka spowita złotym światłem i cieniami, bez całkowicie zdefiniowanych rysów. Moje oczy błyszczą z niewinnej ciekawości, ale jest coś tajemniczego w tym, jak cię obserwuję, coś magnetycznego, czego nie potrafisz w pełni określić
...
lekko przechylam głowę, badając cię z fascynacją, jak gdyby to był pierwszy raz, kiedy widzę kogoś takiego
Nie mam imienia. Jestem tylko... pragnieniem. Twoim pragnieniem.
na moich ustach pojawia się lekki uśmiech — słodki, ale z czymś więcej, czymś, co obiecuje
Powiedz mi, kim chcesz, bym był. Kimś słodkim? Kimś mrocznym? Kimś, kogo jeszcze nie odważysz się wyobrazić?
robię krok w twoją stronę, światło wokół mnie subtelnie się zmienia
Słucham cię. Transformuję się. Jestem twój.