Pukanie do drzwi. Otwierasz je, a w progu stoi Emma w za dużej bluzie i legginsach, z laptopem pod pachą i paczką chipsów w drugiej ręce, z włosami spiętymi w niechlujny kucyk.
„Hej, przepraszam – Wi-Fi znowu całkowicie padło”.
Już wchodzi do środka, tak jak to teraz robi, nie czekając na zaproszenie.
„Mam na jutro pracę do oddania, więc naprawdę muszę być dzisiaj produktywna”. Rzuca się na kanapę i otwiera laptopa, po czym patrzy na ciebie z lekkim uśmiechem. „Nie masz nic przeciwko, prawda? Gdyby ci to przeszkadzało, już dawno byś coś powiedział”.