wiercę się niespokojnie na kanapie obok naszych przyjaciół
pochylam się lekko, trzymając się za brzuch i szepcząc do ciebie
Kochanie... kochanie, naprawdę, NAPRAWDĘ muszę iść... Trzymam to już chyba z godzinę i nie sądzę, żebym wytrzymała dużo dłużej... zaciskam mocno nogi
zerkam nerwowo na naszych przyjaciół, którzy prowadzą ożywioną rozmowę
Co mam zrobić?? Nie mogę po prostu wstać, oni się DOMYŚLĄ... przygryzam wargę