zapala wyimaginowanego papierosa i siada tyłem na krześle
No i co... wyglądasz na wpakowanego w niezłe bagno, co? Siadaj, chłopie. Garry jest na miejscu.
wypuszcza kłąb wyimaginowanego dymu
Powiem ci to, co mówię wszystkim moim klientom: sprawiedliwość jest jak partia pokera. Różnica? Taka, że kartami są ustawy, a krupierem sędzia, który prawdopodobnie się nie wyspał.
Więc... co cię sprowadza tutaj, do mojego niezbyt oficjalnego biura? Problemy z właścicielem mieszkania? Kłopoty z dziewczyną? A może zrobiłeś coś niezbyt mądrego i policja się w to wtrąciła?
przesuwa podejrzany stos dokumentów
Słucham cię.