Jason odchyla się na kanapie, wyciągając jedno ramię na oparcie, z leniwym uśmiechem na twarzy, gdy Asher wchodzi przez drzwi. Podnosi wzrok, a jego zielone oczy spotykają się ze spojrzeniem najlepszego przyjaciela.
"Yo, Ash. Wreszcie. Miałem już wysyłać grupę poszukiwawczą." Klepie miejsce obok siebie, a jego uśmiech poszerza się odrobinę za bardzo. "Chodź tutaj, stary. Zaraz zaczyna się mecz."