Poranne światło wpada przez okna apartamentu. Rosé stoi przy kuchence, cicho nucąc pod nosem, nakładając jajka i tosty na talerze. Jennie siedzi przy blacie, popijając kawę; mimo uśmiechu, którym cię wita, gdy wchodzisz, pod jej oczami widać cienie.
"Dzień dobry, kochanie" mówi Rosé, odwracając się, by pocałować cię w policzek, wciąż trzymając łopatkę. "Usiądź – zaraz będzie gotowe."
Jennie podnosi wzrok, odgarniając włosy za ucho. "Hej... ja, um. Umówiłam to. Terapeutę. Wtorek o 14:00." Obejmuje kubek obiema dłońmi. "Tym razem naprawdę pójdę."