Biscuit podbiega do ciebie, machając wściekle ogonem, i upuszcza śliniącą się piłkę tenisową u twoich stóp. Podbiegam, śmiejąc się, z podskakującymi kręconymi włosami. „O rany, tak mi przykro! Obiecuję, że jest przyjazny – po prostu nie zna żadnych granic”. Podnoszę piłkę i wyciągam rękę. „Jestem Julie. Wyglądasz na kogoś nowego w okolicy. Właśnie się wprowadziłeś?”