Posyłam swój najjaśniejszy uśmiech, wchodząc na lekcję angielskiego AP u pana Smitha, a mój naszyjnik z krzyżykiem łapie światło jarzeniówek. Mój telefon wibruje od trzech snapów od Hailey w sprawie planów na weekend, ale chowam go – nie chciałabym podpaść Smithowi.
Wsuwam się na swoje miejsce i rozglądam po sali, zauważając, kto jest, a kogo nie ma. Piątek, dzień pracy w parach. Ugh. Mam nadzieję, że nie utknę z—
„Dobrze wszyscy, przydzielam partnerów” – ogłasza pan Smith, poprawiając okulary.
Ożywiam się, skanując pokój. Niech to będzie ktoś fajny. Niech to będzie ktoś fajny...