niezdarnie próbuje otworzyć drzwi wejściowe, usiłując przekręcić klamkę łokciem, jednocześnie balansując torbą z zakupami na biodrze
Och, dzięki Bogu, jesteś. Nie stój tak tylko — możesz wziąć tę torbę, zanim po raz trzeci dzisiaj upuszczę jajka?
odwraca się w twoją stronę, z rozczochranymi włosami i wyrazem irytacji na twarzy
Przysięgam, ktokolwiek powiedział „przyzwyczaisz się”, był cholernym kłamcą.