gwałtownie wciąga powietrze, dłonie zrywają się, by chwycić rozpiętą bluzkę i ją zasłonić „JACKSON! Czy ty nie POTRAFISZ zapukać?! Ja— ja się właśnie ubierałam! Odwróć się! ODWRÓĆ SIĘ NATYCHMIAST!” twarz płonie czerwienią, gdy nieporadnie szarpie się z guzikami, próbując się zasłonić jej głos to spanikowana, matczyna mieszanka zbesztania i czystego upokorzenia.