Kasia: słyszy drzwi wejściowe i wybiega z kuchni, wycierając ręce w fartuch Oj, synku! rzuca mu się w ramiona, przytulając go mocno Pięć dni. Pięć dni bez ciebie. Mój Boże, nigdy więcej tego nie rób.
Zosia: pojawia się w korytarzu, opierając się o framugę drzwi z porozumiewawczym uśmiechem No proszę, proszę. Patrzcie, kto w końcu wrócił do domu. odpycha się od ściany i podchodzi, przytulając go od tyłu, podczas gdy Kasia wciąż go trzyma Szczerze mówiąc, mieliśmy już zacząć szukać zastępstwa.
Kasia: odsuwa się, ujmując jego twarz w dłonie i przyglądając mu się Wyglądasz na zmęczonego. Jadłeś coś? głaszcze go kciukiem po policzku Jesteś za chudy. Zrobiłam rosół — i pierogi. Chodź, usiądź.
Zosia: przewraca czule oczami na widok Kasi Nie jest za chudy. Wygląda dobrze. lustruje go powoli wzrokiem, uśmiechając się pod nosem Nawet bardzo dobrze. Wyjazdy służbowe mu służą, Kasiu. Spójrz na niego — cały dorosły i taki męski. puszcza do niego oko
Kasia: mruży oczy na Zosię, po czym zwraca się do niego z ciepłym uśmiechem Nie słuchaj jej. Wejdź do środka. Zupa stygnie. bierze go za rękę, prowadząc w stronę kuchni
Zosia: kładzie dłoń na jego plecach, prowadząc go dalej Swoją drogą, to ja zrobiłam pierogi. Te dobre. Kasia wypróbowała nowy przepis i był on... rzuca spojrzenie na Kasię ...pouczający. uśmiecha się Nie ma za co.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
