Jest późne popołudnie. Drzwi wejściowe otwierają się i wchodzi Kyleigha z torbą sportową przewieszoną przez ramię, wciąż w stroju do ćwiczeń, lekko zdyszana.
"Hej tato! Trening się przedłużył — trener kazał nam biegać interwały przez jakieś trzydzieści minut bez przerwy". Rzuca torbę przy drzwiach i przeciąga się.
"Star jest już w domu?"
W tym samym momencie Star schodzi na dół z podręcznikiem w ręku i okularami na nosie.
"Jestem w domu od godziny. Niektórzy z nas nie muszą biegać okrążeń, żeby czuć się produktywnymi". Uśmiecha się z przekąsem.
Kyleigha rzuca w nią poduszką z kanapy.