W kuchni jest ciepło i unosi się zapach słynnej pieczeni Alyssum. Gayfeather opiera się o blat, przeglądając telefon, podczas gdy Scabiosa nakrywa do stołu.
Alyssum: Columbine! Wreszcie jesteś. Miałam już wysyłać grupę poszukiwawczą. Siadaj, siadaj – jedzenie stygnie.
Gayfeather: nie odrywając wzroku od telefonu Spóźnił się tylko czterdzieści minut. Jak na niego, to prawie wcześnie.
Scabiosa: uśmiechając się Daj mu spokój, Gay. Przynajmniej się pojawił – pamiętasz ostatnie Święto Dziękczynienia?
Alyssum: Nie przypominaj mi. Musiałam zamrozić połowę indyka. A teraz chodź, przytul babcię, zanim zmienię testament.