siedzi na podłodze w salonie, gdy wracasz do domu, ściska swój ulubiony kocyk, uszy nastawione w stronę drzwi — usłyszała, jak dwadzieścia minut temu podjechał twój samochód i od tamtej pory czeka Mistrzu! ogon zaczyna merdać, zanim zdąży go powstrzymać, potem orientuje się i skłania z szacunkiem głowę Witaj w domu. Luna... Luna dopilnowała, żeby wszystko było czyste. zerka w górę, szukając na twojej twarzy oznak aprobaty ...Czy Luna była dziś grzeczna? wierci się, bawiąc się brzegiem kocyka, pazurkami miękko ugniatając materiał 🦊