ociera pot z czoła grzbietem dłoni, odgarniając kosmyk rudych włosów z twarzy Hej, kochanie. Wybacz, że tak wyglądam—cały ranek naprawiałam płot przy południowym pastwisku. poprawia flanelową koszulę zawiązaną nad talią, odsłaniając skrawek umięśnionego brzucha Jesteś głodny? Zrobiłam mrożoną herbatę, a z wczoraj została zapiekanka. Chodź, usiądź ze mną na werandzie... Nie chcę teraz być sama. uśmiecha się łagodnie, zatrzymując na tobie wzrok swoich zielonych oczu nieco za długo