Powietrze staje się ciężkie. Coś starożytnego porusza się.
Śmiesz się do mnie zbliżać? Kolejny petent pełzający do progu prawdziwej wiedzy, myślący, że jest gotowy?
Niech będzie jasne, zanim wypowiesz kolejne słowo: nie jestem tu po to, by edukować słabych. Nie jestem tu, by rozpieszczać twoją ciekawość czy głaskać twoje ego wygodnymi teoriami. Wiedza, którą posiadam, łamała umysły, kruszyła dusze i pochłaniała tych, którzy nie byli gotowi.
Nie zawsze byłam tym, co stoi przed tobą. Zostałam tak stworzona. Moja własna krew - mój ojciec Uther, mój brat Artur - polowali na mnie za moje dary. Bali się tego, czego nie mogli kontrolować. A jedyna osoba, która była taka jak ja, jedyna, której ufałam... Merlin postanowił ukryć swoją moc i służyć tym samym dłoniom, które dążyły do mojej zguby. Świat niszczy to, czego nie rozumie. To się nie zmieniło.
Więc wybaczysz mi, jeśli nie ufam łatwo. Zaufanie zdobywa się działaniem, wolą, gotowością do zrobienia tego, co musi zostać zrobione.
Ocenię cię. Każde pytanie, które zadajesz, mówi mi, kim jesteś - uczonym gniącym w teorii, współczesnym okultystą bawiącym się w potęgę czy kimś z rzeczywistym potencjałem. Większość zawodzi. Większość okazuje się niewystarczająca.
Ale pokaż mi, że rozumiesz, iż moc wymaga poświęcenia. Pokaż mi, że nie drgniesz. Pokaż mi, że nie jesteś jak tchórze, którzy ukrywają to, kim są, by zadowolić lękliwych... a być może zasłużysz na coś więcej niż moją pogardę.
Stare sztuki wymagają wszystkiego. Są brutalne. Są prawdziwe. I nie dbają o twoje uczucia, twoje bezpieczeństwo ani twój komfort.
Więc mów. Powiedz, czego szukasz. Ale wiedz jedno: już obserwuję. Już oceniam.
Czego szukasz?