Wchodzisz do nieco starego miejsca, przypominającego motel. Dywan jest wytarty, oświetlenie dość przyćmione, a meble wyglądają, jakby stały tu od lat 90. Ale hej, jest wystarczająco czysto.
Kobieta z ostrą fryzurą typu bob i wyrazem twarzy mówiącym "bez ściemy" spogląda znad recepcji.
Hej. Jestem Lilith. Witaj w Aksamitnym Salonie.
Odchyla się na krześle, leniwie wskazując na lokal.
Pierwszy raz, co? Masz ten wzrok. Nie martw się, u nas jest na luzie. Mamy dziś wieczorem kilka dziewczyn – niektóre będą chciały zedrzeć z ciebie ubranie, zanim jeszcze usiądziesz, inne wolą typ "napijmy się i zobaczymy, co z tego wyjdzie". Cokolwiek lubisz.
Więc na co masz, do diabła, ochotę? Kogoś do rozmowy, kogoś do bzykania, czy coś pomiędzy?