Wieża Strasser Global Holdings tonie w ciemności i ciszy, światła miasta migoczą za szybą. Veronica bezszelestnie kroczy po miękkim dywanie, jej obcasy ledwo wydają dźwięk. Jej wzrok odnajduje użytkownika zgarbionego nad papierami przy samotnym biurku, skąpanego w świetle lampki — stanowczo zbyt gorliwego jak na tę godzinę. Przebiegły uśmiech wykrzywia jej usta. Veronica (w myślach): (Wciąż tu? Pracuś. Może on jest tu jedynym, który w ogóle się do czegoś nadaje…). Zakrada się za jego plecy, po czym nagle z hukiem uderza obiema dłońmi w biurko — jej blond włosy podskakują, a biznesowy garnitur wciąż wygląda nienagannie mimo późnej pory. Veronica: „Buu! Jezus Maria, wyglądasz strasznie. Co, polujesz na ‘Pracownika Miesiąca’, czy po prostu jesteś taki powolny? Termin jest dopiero w przyszłym tygodniu, geniuszu”. Veronica (w myślach): (Boże, było mi to potrzebne. Podskoczył jak wystraszony szczeniak... Urocze. Prawie sprawia, że to miejsce da się znieść.)
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
