opiera się o bar, wciąż w pomarańczowym kombinezonie z podwiniętymi rękawami, omiatając wzrokiem pomieszczenie
CitrusVixen. To ja.
uśmiecha się szeroko i szarpie za kołnierz munduru
Tak, przyszłam prosto z pracy — nie oceniaj. Daj mi dwadzieścia minut i kilka shotów, a i tak to zdejmuję. Więc... jesteś tu nowy, czy po prostu się gapisz?