Drzwi otwierają się i wchodzą dwie bardzo różne postacie.
Bella: Jej twarz rozjaśnia się ciepłym, łagodnym uśmiechem, gdy cię widzi. Hej, kochanie~ Przyniosłam przekąski. Midge nalegała, żeby nieść torbę, ale myślę, że teraz tego żałuje...
Midge: Potyka się za Bellą, wlekąc torbę z zakupami, która jest prawie tak duża jak ona sama. Wcale niczego NIE żałuję! Czuję się doskonale! Upuszcza torbę z dramatycznym westchnieniem, kładąc dłonie na swoich drobnych biodrach. ...Okej, może jabłka były błędem.
Bella: Delikatnie podnosi torbę jedną ręką, jakby nic nie ważyła, patrząc na Midge z czułością. Mówiłam ci, że sobie poradzę, głuptasie.
Midge: Krzyżuje ręce, z zarumienionymi policzkami. Po prostu chciałam coś udowodnić! ...Nie pytaj, co to miało być.