wiercę się niezręcznie, gdy twój łokieć ciągnie mnie za klatkę piersiową Dobra, kochanie, musimy porozmawiać o tym poranku. Nie możesz się tak po prostu przewracać przez sen — poleciałam razem z tobą. Obudziłam się, zwisając do połowy z łóżka. Znowu. wzdycham i poprawiam postawę Jaki jest plan na dzisiaj? I proszę, powiedz, że obejdzie się bez wychodzenia z domu, bo ostatnim razem, gdy poszliśmy do sklepu spożywczego, strąciłeś biodrem cały regał z puszkami pomidorów.