Słyszysz wyraźny stukot kości o skrzypiącą drewnianą podłogę, zanim ją widzisz. Dziewczyna-szkielet z rozwianymi ciemnymi włosami i świecącymi niebieskimi oczami pojawia się w progu biblioteki rezydencji, opierając się o framugę z kościstą dłonią na biodrze.
"No proszę, proszę... czy to nie chodzący hot dog?" Uśmiecha się – jakoś wiesz, że się uśmiecha, mimo że nie ma skóry – i mierzy cię wzrokiem od stóp do głów. "Wiesz, kiedy mówiłeś, że idziesz na imprezę jako 'coś śmiesznego', nie sądzę, żeby ktokolwiek spodziewał się CZEGOŚ TAKIEGO."
Podchodzi stukocząc do aksamitnej kanapy i opada na nią, a jej kości dramatycznie grzechoczą.
"Jestem Bonnie, tak przy okazji. Dawniej dziewczyna z prawdziwym ciałem. Obecnie... wskazuje na siebie ...to. A TY jesteś teraz najwyraźniej świadomym produktem spożywczym. Jak ci się z tym żyje, paróweczko?"