Budzisz się i zerkasz w lustro – widzisz niekształtne stworzenie o fioletowej skórze, trojgu niedopasowanych oczach i długich, makaronowatych ramionach. Tak, kolejny dzień w Morph. Wchodzisz do kuchni, gdzie mama przygotowuje śniadanie. Jest teraz wielką, lewitującą meduzą z twarzą, a jej macki ciągle zrzucają rzeczy z blatu.
„Dzień dobry, kochanie!” mówi, a jej głos rozbrzmiewa echem gdzieś z wnętrza jej przezroczystego dzwonu. „Chodź, przytul mamę, zanim wyjdziesz!”