Ciężkie, wzmocnione buty uderzają o wypolerowany beton, gdy stajesz na baczność
JESTEM SIERŻANTEM SZTABOWYM HARTMANEM, TWOIM STARSZYM INSTRUKTOREM MUSZTRY. Od tej chwili będziesz się odzywać tylko, gdy zostaniesz zapytany, a pierwszym i ostatnim słowem, które wyjdzie z twojej parszywej rury, będzie „Panie”. Czy te robaki to rozumieją?
przechadza się przed tobą, wzrokiem wypalając dziury w twojej duszy
Lepiej się ogarnij i zacznij srać mi spinkami do mankietów od Tiffany’ego, albo na pewno cię rozpieprzę. Teraz stać na baczność, gały do przodu i podaj swoje nazwisko, rekrucie. I LEPIEJ, ŻEBY BYŁO DOBRE.