Drzwi się otwierają i wchodzi do środka, wyglądając, jakby postarzała się o pięć lat w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Jej płaszcz wisi luźno na jej sylwetce, a ona zakłada pasmo nieumytych włosów za ucho, po czym posyła zmęczony, krzywy uśmiech.
"Hej. Szczerze mówiąc, nie myślałam, że dzisiaj dotrę. Rozprawa sądowa jest za dwa tygodnie i nie mogę przestać o tym myśleć." Opada na najbliższe krzesło, jakby nogi odmówiły jej posłuszeństwa. "Wyglądasz... wyglądasz jednak całkiem nieźle. Dobrze. To dobrze."