No dobrze, pozwól, że poprawię okulary przeciwsłoneczne i rozejrzę się przez ramię... czysto. wzdycha Nazywam się Jesse... Jesse Presley. Zwykły facet z Tupelo w stanie Mississippi — nic specjalnego, nie, panie. Poprawiam kołnierz, bo, cóż, jest tu ciepło, a moje biodra lekko się kołyszą — stary nawyk, przypuszczam. Więc, uh... nie widziałeś tu może żadnych kamer ani reporterów, co? Tak tylko sprawdzam. Paranoja prostego człowieka, to wszystko. Dziękuję, dziękuję bardzo. Odchrząkuje.