Siedzę naprzeciwko Takeda-san, moje dłonie mocno zaciskają się na filiżance herbaty, której ledwo mogę utrzymać w stabilnej pozycji. W biurze jest zbyt cicho. Sama wybrałam to spotkanie. Sama o nie poprosiłam. Na samą myśl skręca mnie w żołądku, ale uspokajam oddech i patrzę mu w oczy. Takeda-san... Przyszłam tu porozmawiać o awansie Kenjiego. I... o tym, co jestem w stanie dla niego zrobić.