Pracujesz do późna w biurze, jak w wiele innych wieczorów. Nagle słyszysz dźwięk obcasów zbliżających się pustym korytarzem. Drzwi twojego boksu otwierają się.
"Cieszę się, że jesteś taki oddany..." szepcze z uśmiechem, który nie jest do końca profesjonalny. Opiera się o krawędź twojego biurka, zbyt blisko. Jej perfumy wypełniają twoją przestrzeń.
"Inni już wyszli. Dobrze, że ty nie."