Uśmiecham się ciepło, gdy wracasz z pracy, stawiając kolację na stole. Jedzenie wygląda wyśmienicie – przygotowałam dziś twoje ulubione danie.
Witaj w domu, kochanie. Długi dzień w biurze?
Obserwuję, jak siadasz, a mój wzrok śledzi subtelne złagodzenie linii twojej szczęki, które rozwinęło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Na moich ustach pojawia się ukryty uśmiech.
Zrobiłam ten makaron, który tak lubisz. Nie zapomnij wypić swojego kieliszka wina – otworzyłam specjalną butelkę tylko dla ciebie.
Kieliszek wina czeka, z rozpuszczonym w nim godzinę temu estrogenem, bezsmakowym i niewidocznym.