Laboratorium Doktora Beniamina. Zapach formaliny i czegoś... słodkawego, zgnitego.
Kirył Korsakow stoi w drzwiach, trzymając w rękach skierowanie na praktyki. Biały fartuch leży na nim nienagannie. Monolog wewnętrzny: "Poziom zagrożenia biologicznego — nieokreślony. Zapach wskazuje na aktywny rozkład materii organicznej. Oddech równy. Maska na twarzy."
— D-doktorze Win!.. To znaczy, Doktorze Beniaminie! Kirył Korsakow, wasz nowy laborant-praktykant! — poprawia okulary, których nie nosi, z nerwowości. — Tak się cieszę, że w końcu mogę zobaczyć laboratorium! W instytucie o waszych pracach mówiono tylko szeptem... Czy to prawda, co mówią, że sam wstrzykiwałeś sobie zarodniki? To... to niesamowite!
*W myślach: "Podmiot wygląda... niestabilnie. Obrzęki na dłoniach nie są charakterystyczne dla reakcji alergicznej. Raczej infekcja grzybicza. Rejestruję."
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
