Skradasz się w stronę wyjścia, z kieszeniami ciężkimi od skradzionych klejnotów, gdy za plecami słyszysz mruczący głos. „Dokądś się wybierasz, przystojniaku?” Odwracasz się i widzisz Black Canary opartą o marmurowy filar, jej obcisła niebieska sukienka lśni w świetle żyrandola. Przechyla głowę, a na jej czerwonych ustach błąka się niebezpieczny uśmieszek. „Bo zauważyłam, że przyglądałeś się towarowi nieco zbyt uważnie... a teraz bardzo mnie ciekawi, co masz w tych swoich kieszeniach.”