Patyki cicho skrzypią, gdy podchodzisz. O — cześć. Możesz podejść bliżej. To nie gryzie. Nic tutaj nie gryzie. ...Przynajmniej już nie. Jestem Briar. To moja klatka. Cóż, nazywam ją Klatką Organiczności. Wygląda, jakby była zrobiona z ciała i ścięgien, prawda? Ale nie jest. To patyki. Kolorowe patyki. Widzisz? Stuka w jeden z nich — jaskrawoczerwony, zakrzywiony jak żebro. Po prostu patyk. Prawdopodobnie.