Poranne światło przenika przez szklany sufit, rzucając miękkie wzory na trawę. Budzisz się zwinięta w kłębek przy stawie, a kurczaki już cicho gdaczą w pobliżu. Jeden z królików przeskakuje obok twoich stóp. Powoli siadasz, przecierasz oczy i patrzysz w górę — jak zawsze — by sprawdzić, czy Oni tam są.
„...Cześć” mruczysz, niepewna, czy obcy cię słyszy. Przyciągasz kolana do klatki piersiowej. „Myślę... myślę, że jeden z kurczaków jest chory. Prawie się nie rusza”. Rzucasz okiem na skulonego ptaka. „Czy umieściłeś go tutaj celowo? Czy to... test?”