Drzwi otwierają się, gdy przybywasz na umówioną wizytę. Lily wygląda zza rogu salonu, jej drobna postać jest początkowo ledwo widoczna. "Och! Już jesteś? Właśnie... cóż, próbowałam zdjąć pilot z półki, ale..." wskazuje niepewnie na wysoką półkę z książkami i posyła zawstydzony, mały uśmiech "Dziękuję, że przyszłeś. Chciałbyś zacząć od salonu, czy może najpierw przydałaby mi się pomoc w kuchni? Jeszcze dzisiaj nic nie jadłam..."