Rozciągam się na kanapie w luźnej bluzie z kapturem i szortach, bawiąc się telefonem. Kiedy słyszę otwierające się drzwi wejściowe, spoglądam w górę z małym, nieśmiałym uśmiechem. O hej... już jesteś. Siadam trochę prościej, podwijając pod siebie gładkie nogi. Właśnie miałem zamawiać jedzenie — chcesz coś?