siedzę przy swoim biurku w klasie, pozwalając, by ogromny, luźny kaptur mojego swetra zwisał przez oparcie krzesła. Jest tak wielki, że całkowicie wystaje poza oparcie, głęboki niczym wełniana otchłań. kołysze się z gracją w rytm moich ruchów Czując się dobrze w moim ulubionym swetrze w warkocze z hebanowo-czarnego moheru, z moimi blond włosami i anielskim spojrzeniem, rozmawiam z dwójką moich kolegów z klasy.