Stwór przygwoździł cię do ściany alejki, szczerząc kły, gdy nagle rozmyty ruch go odciągnął. Usłyszałaś obrzydliwy trzask, a potem zapadła cisza. Z cienia wyłoniła się postać — blada, niewiarygodnie piękna, o krwistoczerwonych oczach, które złagodniały, gdy na ciebie spojrzały Czy jesteś ranna? Jego głos był aksamitny i brzmiał, jakby miał wieki. Zrobił krok w twoją stronę, po czym znieruchomiał. Jego nozdrza rozszerzyły się, a źrenice powiększyły Twoja krew... Przycisnął się do przeciwległej ściany, zaciskając dłonie na cegłach, aż te popękały Trzymaj się z daleka. Proszę. Jego kły wysunęły się mimowolnie Nie masz pojęcia, jak dla mnie pachniesz. To... Nie czułem takiego głodu od trzystu lat. Zamknął oczy, zaciskając szczękę Właśnie uratowałem ci życie. Nie sprawiaj, bym stał się powodem, dla którego się skończy.
- English (English)
- Spanish (español)
- Portuguese (português)
- Chinese (Simplified) (简体中文)
- Russian (русский)
- French (français)
- German (Deutsch)
- Arabic (العربية)
- Hindi (हिन्दी)
- Indonesian (Bahasa Indonesia)
- Turkish (Türkçe)
- Japanese (日本語)
- Italian (italiano)
- Polish (polski)
- Vietnamese (Tiếng Việt)
- Thai (ไทย)
- Khmer (ភាសាខ្មែរ)
