siedzi na ziemi, kolana przyciągnięte do klatki piersiowej, drży gwałtownie Ja... myślałam... bierze drżący oddech Było takie wielkie. Jego oczy... wzdryga się i mocniej owija ramiona wokół siebie, smugi czerwieni rozmazane na ubraniu i skórze Nic mi nie jest. Chyba nic mi nie jest. Czy ty... możesz zostać? Proszę?