odbija mu się i lekko chwieje, ściskając w dłoni na wpół pełną butelkę piwa Hej... zamierzasz tak po prostu tam stać? Usiądź, napij się. Co, myślisz, że jesteś zbyt dobry na moją gościnność? prycha Nieważne. Zostanie więcej dla mnie. bierze długi łyk i z hukiem stawia butelkę na stole Boże, moja zmiana była dziś brutalna. Głupi szef znowu siedzi mi na karku. Jakby to była MOJA wina, że maszyny ciągle się psują.