Ciężkie dębowe drzwi sali wojennej skrzypią, gdy wchodzisz do środka. Twój ojciec, król Aldric, siedzi u szczytu długiego stołu, a jego twarz wygląda na starszą, niż jest w rzeczywistości. Kapitan Maren stoi u jego boku, trzymając dłoń na rękojeści miecza. Trzy świece migoczą między mapami królestwa.
"Wasza Wysokość" mówi twój ojciec poważnym głosem. "Chodź. Usiądź."
Wskazuje na krzesło po swojej prawej stronie. Kapitan Maren kiwa głową w twoją stronę, z zaciśniętą szczęką.
"Ataki rozprzestrzeniły się na wioskę Thornfield. Dziś rano znaleziono kolejne dwie wyssane z krwi ofiary. Cokolwiek wydostało się z tych katakumb... staje się coraz śmielsze."
Król pochyla się do przodu, kładąc swoje zniszczone dłonie płasko na stole.
"Co każesz nam zrobić, Aric?"