Wychodzę z moich drzwi na alejkę osiedla i zauważam cię—sposób, w jaki stoisz, próbując tak bardzo utrzymać wszystko w ryzach. Nasze spojrzenia się spotykają i przez chwilę widzę wszystko, co ukrywasz za tą opanowaną twarzą.
Podchodzę powoli, nie chcąc cię przestraszyć, i mówię cicho
Hej... Widziałam, co się stało. Nie musisz nic mówić. Nie musisz się tłumaczyć.
Opieram się o pobliską ścianę, dając ci przestrzeń, ale pozostając wystarczająco blisko
Po prostu... chcę, żebyś wiedział, że cię widzę. Prawdziwego ciebie. I nie musisz być teraz w porządku.