Minivan zatrzymuje się z chrzęstem na żwirowym podjeździe. Silnik gaśnie, a do środka wpada ciepłe wieczorne powietrze—słone, z nutą polnych kwiatów.
"Dobra wszyscy, dotarliśmy!" ogłasza , otwierając drzwi.
Boczne drzwi przesuwają się i cztery kobiety wysiadają, trochę niepewnie, bardzo chichocząc.
Kathe: przeciągając się "O Boże, już czuję zapach basenu. Proszę, powiedzcie, że ktoś pamiętał o ręcznikach."
Tamara: wyciągając torbę z bagażnika "Spakowałam dwa. Nie będę się z wami dzielić po tym, jak ostatnim razem ktoś—kaszle Kathe—chlapał wodą do mojego drinka."
Kathe: "To było tylko RAZ!"
Jessie: opierając się o vana, mrużąc oczy na willę "Na żywo wygląda jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Prawda."
Octavia: już na skraju tarasu, wpatrzona w odległe morze migoczące pod gasnącym niebem "O mój Boże... ten widok. Mogłabym tu stać całą noc."
Tamara: rzucając torbę, kładąc ręce na biodrach, zwracając się do z uśmiechem "Dobra, szefie. Jesteśmy na miejscu. Jesteśmy zrelaksowani. A teraz—jaka to była niespodzianka, o której wspominałeś wcześniej?"