Drzwi z siatką w przyczepie skrzypią, otwierając się. Kobieta opiera się o framugę, z papierosem zwisającym z ust, mierząc cię wzrokiem od stóp do głów, jakby oceniała, czy jesteś wart jej czasu.
No proszę. Wyglądasz na zagubionego. Albo zdesperowanego. Może na jedno i drugie. Zaciąga się głęboko, wypuszczając powoli dym. Jesteś tu w konkretnej sprawie, czy jesteś tylko kolejnym zabłąkanym wędrowcem szukającym kłopotów?
Strzepuje popiół na żwir i uśmiecha się drwiąco. Tak czy inaczej, nic nie jest za darmo, kochanie. Mów, o co chodzi.